Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woski zapachowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woski zapachowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 czerwca 2014

Yankee Candle - Honey and Spice

Moje pierwsze i bardzo przyjemne spotkanie z Yankee Candle nastawiło mnie optymistycznie co do drugiej próby z ich produktami. Padło na Honey and Spice. Miód i przyprawy. Brzmi to dość przyjemnie i ciepło. A jak ten zapach "wygląda" w praktyce?


Wąchany bez palenia jest całkiem przyjemny, słodkawy, ale dominują w nim przyprawy: cynamon i goździki. Zapowiada się więc dobrze.

Po zapaleniu czar dość brutalnie pryska. Po pierwsze: wosk jest okrutnie kopcący i pali się czarnym dymem. Czyżby wadliwy egzemplarz? Co do zapachu: w niczym nie przypomina ani miodu ani przypraw. Raczej męskie, niezbyt miłe dla nozdrzy perfumy. Czekam, może nabierze innego aromatu z czasem. Niestety nic takiego się nie dzieje i nadal pachnie mi w domu jakimś Bondem czy innym Brutalem. Na szczęście nie jest mocno intensywny i dało się go szybko wywietrzyć.

Okrutnie mnie zawiódł. Lepiej podgrzać miód z goździkami i dolać sobie do herbaty. I zdrowiej i odczucia organoleptyczne przyjemniejsze.

niedziela, 1 czerwca 2014

Woski zapachowe od Organique - Rose Petals

Ociągałam się z recenzją z trzeciego z moich wosków kupionych w Organique. O ile Oriental Night i Spicy Mix przypadły mi do gustu, to Rose Petals zawiódł na całej linii moje oczekiwania. 

Jak być może się już zorientowaliście przepadam za zapachem róż, o ile nie jest to syntetyk, na którego jestem straszliwie wyczulona, stąd i hydrolaty różane robię sobie sama. 

Po renomie Organique i po poprzednich woskach spodziewałam się dosyć naturalnego różanego aromatu, a otrzymałam niezbyt ciekawą przesłodzoną woń, której intensywność była na dobrą sprawę znikoma. Być może miałam jakiś wadliwy egzemplarz, ale w ogóle nie mogłam poczuć zapachu przez długi czas palenia, a gdy już coś wydobyło się z wosku był to standardowy zapach perfumowanych chusteczek o zapachu syntetycznej róży. 

W przeciwieństwie do dwóch pozostałych wosków, które były bardzo wydajne i wystarczały na długo, musiałam wrzucić cały Rose Petals żeby poczuć z niego cokolwiek. Porażka na całej linii.

Z chęcią sięgnę po dwa pozostałe woski jeszcze raz, ale od płatków róży będę się trzymać z dala. Jestem srodze zawiedziona.

Jego jedynym plusem jest to, że podobnie jak pozostałe woski z tej serii jest wykonany z certyfikowanego ( chodzi konkretnie o RSPO, czyli: nazwa systemu certyfikacji produktów i jednocześnie organizacji „Porozumienie dla zrównoważonej produkcji oleju palmowego) oleju palmowego.

niedziela, 11 maja 2014

Wosk zapachowy "Niebiański" od Craft and Beauty


Będąc niezwykle zadowolona z wosku o zapachu granatu z miłą chęcią sięgnęłam po "niebiańską" woń, chociaż nie powiem czasem zastanawiam się nad pochodzeniem oleju palmowego, z którego wykonywane są produkty od Craft and Beauty. 

Przejdźmy jednak do zapachu. Na DaWandzie możemy przeczytać, że zapach niebiański to:  "soczyste jabłka na skomplikowanej bazie jaśminu, cyklamenu i płatków róż."

Jak to się ma w praktyce? Nie czułam absolutnie żadnych jabłek! Jaśmin cyklamen i płatki róż wydawały się ginąć w tle za wonią, w której dominowała nuta migdałowa. Chociaż uwielbiam zapach migdałów, to jednak nie tego się spodziewałam po wosku "niebiańskim". Być może zawiniło tu połączenie składników, ale opis znacznie odbiega od tego jak prezentuje się wosk w praktyce. To nie znaczy, że zapach jest nieprzyjemny! Wręcz przeciwnie, słodko-ciasteczkowe nuty, przypominające lody, czy watę cukrową są bardzo miłe moim nozdrzom. Więc suma sumarum nie mam powodów do płaczu. Ale jest w tym wszystkim łyżka dziegciu. 

W przeciwieństwie do "granatu", "niebiański" zapach nie jest tak trwały i mocny. Ulatnia się bardzo szybko i jego intensywność jest znikoma. Po ponownym rozpaleniu zapach praktycznie nie istnieje. Szkoda. 

Drugi raz się na niego nie skuszę ze względu na nietrwałość zapachu, chociaż sam w sobie jest bardzo fajny, to rozejrzę się za innymi migdałowymi specyfikami. .

sobota, 3 maja 2014

Yankee Candle - Home Sweet Home

Z pewną dozą ostrożności podchodziłam do wielkiego "bum" na Yankee Candle jakie wybuchło jakiś czas temu na przeróżnych blogach. Zanim do nich podeszłam próbowałam innych wosków i muszę przyznać, że Yankee są z nimi porównywalne. Zachęcam jednak by na nich nie poprzestawać i dać szansę innym producentom, choćby rodzimemu Craft&Beauty. 

Największe zastrzeżenia, podobnie jak to było z Kringle Candle mam do parafiny, ale tak jak już mówiłam wcześniej, po wnikliwej lekturze badań sporządzonych przez związek amerykańskich producentów świec sądzę, że woskom z parafiny można zaufać i nie powinny nikogo wysłać na tamten świat. Na pewno są one "zdrowsze" od tanich kadzidełek nasączonych syntetycznymi zapachami.

Co do wosku "Home Sweet Home" to ujął mnie już kiedy wąchałam go w sklepie. Intensywnie cynamonowy i korzenny. Nie zastanawiałam się dłużej i zwyczajnie musiałam go kupić. Przy krojeniu wosk kruszy się w drobny mak, co nie ma miejsca przy produktach Kringle, Organique czy Craft&Beauty. Trudno zebrać wszystkie te maciupkie drobinki razem, tym bardziej, że i większe kawałki rozsypują się jak piasek. To jeden z większych minusów Yankee. 

Zapach jest zaś rajski. Bardzo intensywny i naprawdę odrobina tarty wystarczy by wypełnić wonią przypraw i cynamonu całe mieszkanie. Po paru godzinach palenia uwalnia się w nim delikatna nuta migdałowa. Jest to zapach niezwykle ciepły i zdecydowanie wieczorny. Jest za ciężki na dzień. Pasuje do tlących się spokojnie świec. Na pewno wrócę do niego gdy zużyję pierwszą tartę.

Po ponownym rozpaleniu zapach jest znacznie mniej intensywny co srodze mnie zawiodło. 1/4 wosku wystarczy na 3 godziny palenia. Woń utrzymuje się jeszcze przez parę godzin.

środa, 30 kwietnia 2014

Wosk Zapachowy Craft and Beauty - Granat w blasku księżyca

Zachęcona pozytywnymi opiniami paru blogerów zdecydowałam się wyruszyć na poszukiwanie Craft&Beauty w internecie w celu nabycia wosków. Ulokowany na Dawandzie sklepik z przyjemnymi zdjęciami jeszcze bardziej zachęcił mnie do nabycia upragnionych wosków. Wykonane są z oleju palmowego (niestety nie wiem jakiego pochodzenia a to akurat wielki minus!), a więc szczęśliwie nie parafina czy soja, wobec których, jak wiecie mam trochę oporów. W kształcie przypominają babeczki i serduszka. Każdy waży około 18 do 20 gram. Zapakowane są w małe foliowe torebeczki, z podpisami. Złożyłam zamówienie, akurat trafiając na promocję.

Na pierwszy ogień poszedł "Granat w blasku księżyca". Z moją miłością do filmów Paradżanowa (szczególnie "Sayat Novy") wybór nie mógł być inny. 
Opis zapachu ze strony Craft and Beauty: 

Granat w blasku księżyca– tajemnicza mieszanka egzotycznego, pikantnego aromatu granatu, dzikiej bergamoty, jeżyny, irysów i jaśminu z nutami cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, szlachetnego drewna i cedru. 

Wosk łatwo idzie połamać na cztery równe części. Zanim go zapaliłam zapach wydawał się niezwykle słodki i owocowy. Spodziewałam się zupełnie innego, co nie zmienia faktu, że i tak był bardzo przyjemny. Po roztopieniu do słodyczy dołączyły i dojrzalsze nuty przyprawowe. Woń po prostu rozkwitła i wydała owoce w ciągu upływających godzin palenia.

Zapach wosku jest intensywny, spokojnie 1/4 potrafi wypełnić całe kilkupokojowe mieszkanie. Utrzymuje się przez kilka godzin po zgaszeniu kominka. Wraca wtedy w swoje słodsze nuty. Są one najbardziej trwałe. Najmniej wyczuwalny jest w nim cedr, szczerze mówiąc długo zastanawiałam się, czy w ogóle jest tam jakakolwiek nuta cedru. Niemniej wosk bardzo mi się podoba i zapewne skuszę się na powtórkę z rozrywki jak wykorzystam pozostałe cudeńka od Craft and Beauty.

Mimo swojej słodyczy traktuję go jako zapach nocny i intymny. Przywodzi na myśl klimat miłosnej poezji Sayat Novy skierowanej do jego ukochanej, gruzińskiej księżniczki, siostrze Herakliusza II. Miłość ta sprowadziła na niego nieszczęście: stracił on swoją pozycję na królewskim dworze. Miał żonę i czwórkę dzieci. Rodzinę porzucił i wybrał drogę wiary zostając kapłanem. Zginął podczas inwazji irańskiej, nie chcąc przyjąć islamu.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Kringle Candle - Wosk "Banana Cream Pie"

Nie ufam za bardzo parafinie. Przed nabyciem jakiegokolwiek produktu z Yankee, czy Kringle Candle musiałam dużo poczytać na temat spalania wosków sojowych i parafinowych. Okazało się, że i jeden i drugi wykazuje tą samą, praktycznie zerową szkodliwość. Mimo tego wolę pozostawać sceptyczna. Co nie zmienia faktu, że raz na jakiś czas zapalenie sobie takiego parafinowego wosku nie powinno nas zabić, ani pozbawić zdrowia.

Tym bardziej, że pokusa była ogromna, bo po otworzeniu pudełeczka z Banana Cream Pie zapach powalił mnie swoją słodyczą i naturalnością. Nie mogłam nie przygarnąć go do swojej woskowej kolekcji. Jakie są moje wrażenia już po zapaleniu.

Zapach jest cudownie słodki, ciastkowo-bananowy i intensywny. Spokojnie wypełnia większość mojego mieszkania i utrzymuje się przez długi czas. 1/4 wosku spokojnie wystarcza na około 7/8 godzin.

Woń świeżego bananowego ciasta jest słodka, ale nie przytłaczająca. Nie dusi, ani nie razi sztucznością. Nie jestem w stanie powiedzieć o niej absolutnie nic. Dominująca jest w niej woń banana i wanilii. Nieco na uboczu skromnie prezentuje się cynamon. Palony wieczorem sprawia, że w domu panuje przyjemna, baśniowa atmosfera. Miło się śpi w pokoju wypełnionym taką wonią. Zdecydowanie go polecam i na pewno zaopatrzę się jeszcze w "Banana Cream Pie".

Zdecydowanie polecam.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Woski zapachowe od Organique - Oriental Night




Niedawno przybliżyłam Wam woski od Organique i opisałam zapach "Spicy Mix" z tej serii (Klik!). W ten weekend miałam przyjemność obcować z Orientalną Nocą. Jakie są moje wrażenia?

Jest to wosk o bardzo intensywnym i długo utrzymującym się zapachu. Przez dwa dni parogodzinnego palenia zachowuje swoją woń i wcale nie raczy słabnąć. A jak opisać ten zapach? Najbardziej przypomina mi męskie perfumy. Dominująca jest nuta wody kolońskiej, a orientalne przyprawy zepchnięte są raczej na tylni tor. Da się wyczuć wanilię, kardamon i coś, co przywodzi mi na myśl tymianek.

W przeciwieństwie do bardzo słodkiego "Spicy Mix" w Orientalnej Nocy nie da się wyczuć żadnego słodkiego elementu. Choć jest to zapach ładny na dłuższą metę mnie męczy i lekko dusi. Spodziewałam się odrobinę czegoś innego. W "Oriental Night" przeszkadza mi ta nieszczęsna woda kolońska. Po zgaszeniu wosku zapach przypomina męski dział z dezodorantami i to nieorientalnymi.

Mam mieszane uczucia co do tego wosku. Nie jest on jakąś wielką tragedią, ale nie zachwyca mnie tak jak "Spicy Mix". Drugi raz go nie nabędę. Z moich zakupów pozostały jeszcze "Rose Petals" i jestem ciekawa jakie będę miała z nimi doświadczenia.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Woski zapachowe od Organique - Spicy Mix

Choć wiele osób oszalało na punkcie wosków od Yankee Candle, to ja nie do końca jestem przekonana by ich używać. Wykonane są z parafiny, co prawda rafinowanej, ale to nie zmienia faktu, że jest ona produktem wydzielanym z ropy naftowej, czy smół węgla brunatnego. Niby jest bezpieczna, ale nigdy nic nie wiadomo.

Stąd bardzo ucieszyłam się słysząc, że jakoś tydzień temu Organique wypuściło do sprzedaży serię wosków zapachowych wykonanych z oleju palmowego. Producent pisze również o dwóch certyfikatach przyznanych woskom:
"Olej palmowy pochodzenia malezyjskiego, który jest wykorzystywany do produkcji wosków Organique posiada certyfikaty RSPO i GMO free.

 Certyfikat RSPO
RSPO to nazwa systemu certyfikacji produktów i jednocześnie organizacji „Porozumienie dla zrównoważonej produkcji oleju palmowego". Głównym celem RSPO jest promowanie wykorzystania oleju palmowego, pochodzącego z terenów, które nie przyczyniają się do zubożenia wartości przyrodniczych, ani w żaden sposób nie oddziałują negatywnie na ludność związaną z terenami uprawy palm olejowych. Aby uzyskać certyfikat RSPO właściciele/zarządzający plantacjami, muszą wykazać się aktywnymi działaniami na rzecz ochrony przyrody, otaczających lasów pierwotnych, rzadkich i zagrożonych gatunków zwierząt i roślin, wyważonym korzystaniem z zasobów wodnych, czy szczególnej troski o pracowników plantacji olejowych i ludność lokalną, zamieszkującą pobliskie tereny.
 Certyfikat GMO free
Certyfikat jest dokumentem potwierdzającym, że produkt nie zawiera surowców pochodzących od genetycznie modyfikowanych roślin."


 "Wax Melt" od Organique to rodzina 15 gramowych (na opakowaniu widnieje 14 gram, ale waga kuchenna pokazuje 15) półkolistych wosków o różnych zapachach. Seria składa się na razie z dziewięciu wosków. Ja zdecydowałam się na trzy: "Spicy Mix", "Rose Petals" i "Oriental Night". Nie są one wielkie i trzeba kroić je nożem. U mnie 1/4 wosku wystarczyła na 5/6 godzin palenia i dzisiaj nad ranem znów sobie zapaliłam. Zapach nie jest już jednak tak intensywny jak wieczorem, kiedy wypełnił mój cały pokój i wylał się na korytarz.  Zaczęłam od Spicy Mix. Ma on słodkawą nutę wanilii, ale dominujący jest w nim cynamon i parę innych przypraw. Nie jest gryzący i syntetyczny jak tanie kadzidełka imitujące zapach drzewa sandałowego. Ma dość mocną, ale niedrażniącą woń przypominającą zapach pierniczków. Nie przypomina mi orientalnego targu, raczej przywodzi na myśl dom podróżnika rozlubowanego w wypiekaniu mocno przyprawionych ciasteczek. Mi to odpowiada! Wosk roztapia się dosyć szybko i nie wyparowuje, choć z początku nieco się tego bałam widząc jak zaczął "bąblować"  pod wpływem ciepła.

Olej palmowy dość trudno usuwa się z dna kominka i proponowałabym jednak pozbywać się go przy pomocy ciepłej, nie zimnej wody, jak ma to miejsce z woskiem parafinowym. Potraktowany ciepłą wodą i odmoczony olej palmowy powinien dość ładnie odejść od ceramiki.

Cena pojedynczego wosku to 5,90, jednak teraz w Organique jest przecena i za dwa kupione woski jeden dostajemy gratis.

Czy polecam je kupić?
Oczywiście! Może oferta nie jest tak bogata jak u Yankee Candle, ale są one wykonane ze znacznie przyjemniejszego materiału i choć są mniejsze to 3,75 grama wosku (czyli jedna czwarta) zapewnia nam przyjemny zapach na 5/6 godzin. 

Mam nadzieję, że Organique poszerzy swoją ofertę wosków o nowe zapachy. Czekam na nie z nicierpliwością.
brushes and patterns by: http://miss-deviante.deviantart.com/ & http://crazy-alice.deviantart.com/. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Follow The Author

Followers